środa, 30 listopada 2016

Od Lessie cd Tarin'a

Przemierzałam kolejne nieznane mi tereny. Niebo było bezchmurne, co jak na tę porę roku często się nie zdarza. Przechodziłam akurat przez las, kiedy zobaczyłam kogoś. Był to pies. Nie wiem z jakiego powodu, ale znów dostałam napad śmiechu.
- Ktoś tu jest?! - warknął pies.
- Tak, Jest! - zaśmiałam się. - Ale nie wiesz kto!
- No raczej nie wiem! - odparł. A ja ukazałam się psu. - Kim jesteś? - zapytał. 
- Pytasz o imię czy stworzenie? - przechyliłam łeb. 
- Jak wolisz.
- Jestem suką, jakbyś nie zauważył. Lessie. - mruknęłam. 
- Tarin. - odparł. 
Dzieliła nas duża odległość, kiedy pies zrobił krok w moją stronę gwałtownie odsunęłam się przybierając pozę gotową do obrony i ataku. Ten spojrzał na mnie pytająco. 


Tarin? :D

Ochroniarz - Lessie!


Autor : blackmaster111 - deviantart
Imię: Lessie, w skrócie Les albo Lie
Płeć: Suka
Głos: Jasmine Thompson - Willow
Wiek: 3 lata
Stanowisko: Ochroniarz
Charakter: Lessie to suka o zmiennym charakterze. Zwykle spokojna i obojętna. Tak na prawdę bardzo wszystko przeżywa, najmniejsze wspomnienie bądź moment. Jest dość agresywna, zwykle do wszystkich. Może wydawać się podłą i zimną suką ale kiedy się z nią lepiej zapozna, to jest inna. Miła, przyjacielska i nawet troskliwa. O przyjaciół walczy do końca, nie ważne co by się nie działo. trudno zdobyć jej zaufanie. Kiedy zacznie okazywać wobec kogoś emocje, można powiedzieć, że jest z tym kimś bliżej niż znajomym. Lessie to na prawdę uczuciowa suczka, która bardzo potrzebuje kogoś bliskiego. I mimo, że tego nie okazuje to nawet potrafi być romantyczna bądź empatyczna. Czasami trudno się z nią dogadać. Używa jakiś szyfrów i skrótów, których niewiele kto rozumie. Kiedy jest zła potrafi zrobić komuś krzywdę, zwykle niechcący. A czasem potrafi po prostu bez słowa zniknąć na kilka godzin. Tak po prostu, wtedy ucieka aby pobyć sama. Niekiedy można ją zobaczyć gadającą samą ze sobą. Robi tak kiedy chce się wyżalić, ale nie wie, albo i nie ma do kogo z tym pójść.
Rasa: Owczarek belgijski długowłosy
Kontakty :
  • Rodzina : Nie zna swojej rodziny.
  • Potomstwo : Na razie nie posiada.
  • Partner/ka : brak
  • Zauroczenie : Kiedyś była zauroczona w pewnym psie z policji. Kiedy zaginął już nigdy się nie zakochała.
Historia: Urodziła się w schronisku, nie pamięta swoich rodziców. Stamtąd zabrano ją do policji. Zrobiono jej tam testy i stwierdzili, iż nadaje się. Tam została wytrenowana i "oswojona". Kiedy miała dwa lata zakochała się w jednym psie, który tam dołączył. Byli najlepszymi przyjaciółmi, a ona z każdym dniem przekonywała się, że jest w nim zakochana. Kiedy zaginął Lessie była załamana. Przez następne kilka miesięcy dziwnie się zachowywała. Stawała się agresywna i niechętna do wszystkiego. Uciekła mimo, że dobrze jej tam było. Przez następne miesiące błąkała się po kraju. Potem trafiła do tejże sfory.
Właściciel : |PetParty | nieznana.love@wp.pl/Imeri_A@interia.pl - email| 

Od Tarina CD Anabelle


- Nie, nie jestem! - krzyknąłem za suką. - Ale ty od kogoś chyba tak, prawda?
- Nie! - zaprzeczyła i odwróciła się do mnie ze złością.
- No idź już... Masz swoje sprawy, rozumiem! - odpuściłem. Odkąd ja odpuszczam? Odkąd!?
- Dziękuję za pozwolenie, książę! - zaśmiała się i poszła przed siebie. Chciałem się jeszcze jej spytać gdzie idzie, ale pewnie powiedziała by ,, Nie ważne".
- Do zobaczenia? - powiedziałem z powątpieniem.
<KILKA DNI PÓŹNIEJ>
Nie, że się zauroczyłem,czy coś, ale dziwnie się czułem... Ponieważ z Anabelle nie wiedziałem się od... Dwóch, trzech dni? Po prostu uważałem ją za kumpelę czy coś w tym stylu. Po prostu czułem się osamotniony. Tylko polowanie mogło mi pomóc. Więc poszłem. Zobaczyłem dorodnego jelenia. Idealny, pomyślałem. Skradałem się a po chwili rzuciłem się na zwierzę. Nie zdążył uciec. Po chwili leżał martwy. Zjadłem trochę, a potem zdecydowałem, że samemu całego jelenia nie zjem. Usłyszałem kroki. Nastroszylem się i przelustrowałem nerwowo otoczenie. Po chwili zza drzewa wyszła Anabelle. Uśmiechnąłem się.
- Ładnie tak się skradać? - zaśmiałem się a suczka przekręciła oczami.
- Nie, ale ty lepszy nie jesteś - uznała Anabelle.
- Dziękuję - popatrzyłem na jelenia. - Chcesz?
- Z chęcią zjem trochę - zaczęła jeść. Ja również. Po chwili jelenia nie było a ja i suka byliśmy nasyceni.
- Dobre było! - oznajmiłem. - A teraz powinnaś jak zawsze uciec w tej chwili, nie prawdaż?

Anabelle?

Od Tarina

Szukać znajomych, czy znajomi mają szukać mnie? Tak, z tym pytaniem próbowałem się zmierzyć... Kto chce się przyjaźnić z mordercą? Chyba nie chce mieć znajomych po tym, jak potraktowała mnie Anabelle. No właśnie, czemu wciąż uciekała? Gdzie uciekała? Czemu wszyscy ode mnie uciekają? Gdzie uciekają? Z myśli wyrwał mnie jakiś dziwny dźwięk. Śmiech, dokładniej. 
- Ktoś tu jest?! - warknąłem. 
- Tak, Jest! - usłyszałem słowa. - Ale nie wiesz kto! 
- No raczej nie wiem! - oznajmiłem zdenerwowany. Z krzaków wyszedł nieznajomy pies. 
- Kim jesteś? - spytałem a stworzenie uśmiechnęło się dziwnie. 

Ktoś? Suczka, pies obojetnie!

Od Aikady CD Karai

-Witaj - uśmiechnęłam się sztucznie do suczki. - Ojeju... Chyba przestraszyłam ci zwierzynę? - przekręciłam oczami. 
- A owszem i widać, że strasznie cie to obchodzi! - warknęła że złością. 
- No już, spokojnie! Nie bądź taka wściekła! Może się... Eh... Przedstawisz? - powiedziałam sarkastucznie.
- Cześć, jestem księżniczką lamorożców ! - wściekła się. - Nie będę się nikomu przedstawiać! To może ja się przedstawię! - zaśmiałam się sztucznie. - Ja jestem Aikada, morderca - uśmiechnęłam się złośliwe. - Widzisz, tylko mądre psy się przedstawiają! 

- Tylko mądre psy są anonimowe! - odegrała się i zaczęła mnie okrążać co mi się nie spodobało. Czuje się zbyt pewnie, pomyślałam ze skrzwaszoną miną. 
- Wiesz... Może taki jakiś pojedynek? - zaśmiałam się szalenie. 
- Nie, dzięki, mam swoje sprawy... Na przykład polowanie na... E... Sarne którą mi spłoszyłaś! - zawarczała i poszła tropem sarny. 
Karai?

wtorek, 29 listopada 2016

Od Karai

Karai obserwowała kicającego szaraka, który jakoś nie bardzo stresował się jej obecnością. Była lekko zaspana, dopiero co wstała i jakieś małe  śniadanko by się jej przydało. Skoczyła ku zajęczakowi, ale ten skubaniec szybko się zorientował co się dzieje. Czmychnął do przodu i rzucił się biegiem przez łąkę. Samica skarciła się myślach. Westchnęła głośno, po czym zaczęła się rozglądać za jakąś inną ofiarą. 
"Aha, mam cię..." - pomyślała na widok sarny. Ta schyliła się by dziabnąć trawę, Karai niepostrzeżenie do niej podlazła. I już miała zaatakować, a potem zabić to stworzenie, gdy jakiś pies jej przeszkodził. Wystraszył łanię, która tak samo jak wcześniej zając, pobiegła gdzie pieprz rośnie. Suczka przeklnęła w myślach nieznajomego 'straszacza jedzonka'. Była zła, ale starała się grać miłą.
- Witaj... - powiedziała z sztucznym uśmieszkiem.
< Ktoś? D: >

Od Ashton'a "Olbrzym, golareczka i cały ten fejm" cz.1

W całym tym stadzie znałem jedynie Renn'a. To z nim spędziłem cały ostatni dzień i planowałem zrobić to też dziś choć zdawało mi się, że powoli zaczynam go irytować. To szybciej niż zwykle. Zazwyczaj psy wytrzymują ze mną tydzień po czym udają się na konsultację do psychiatry.
- Ej Renn! -krzyknąłem biegnąc po wilgotnej od rosy trawie- Idziemy dziś nad rzekę?
Zza pobliskich krzaków wydał się cichy jęk. Na mój pyszczek od razu wkradł się podejrzliwy uśmiech.
- Ej co ty tam robisz Renn'ku? -zanuciłem
Szybkim susem pokonałem odległość nas dzielącą i zajrzałem za zarośla. Moim oczom ukazał się Renn wraz z Piorunem. Oboje patrzyli na mnie nieco zmieszani. (Ale nie w takim sensie zboczuchy!)
- To co? Idziem we trójkę? -spytałem radośnie merdając ogonem.
- Ehm.. No ten..  Piorun? -wynająkał pies
- Ja... Nie... Ty...
- Ale.... -spojrzał na mnie po czym z przepraszającym uśmiechem cofnął się do tyłu- Przypomniałem sobie o czymś. Muszę lecieć. Pa!
I w następnej sekundzie już go nie było. Nieco rozczarowany zerknąłem na Pioruna z nadzieją ale spodziewając się że też wyskoczy z wymówką szarpnąłem go za futro w stronę rzeki.
- Zostaw mnie! -jęknął
- No proszę!  Chodź ze mną! Chodź! Chodź!
Samiec wywrócił oczami i niechętnie poczłapał za mną.
- To co? Co tam robiliście z Renn'em w tych krzakach? Mnie nigdy nie zabierał w takie miejsca. Ale wiesz... Znamy się krócej. Może czeka aż zaproszę go pierwszy? Albo się wstydzi.... A może to za wcześnie? W ogóle szkoda że nie poszedł z nami. We trójkę lepiej byśmy się bawili. W ogóle długo jesteś w tej sforze, bo to mój drugi dzień. Jestem Ashton. Ty Piorun, co nie? Znaliście się z Renn'em wcześniej? Wydaje się być spoko. O zobacz rzeka!
Na widok wodnej tafli omal nie wyskoczyłem z siebie. Szybko pomknąłem w stronę brzegu i pochyliłem się tak by zobaczyć swoje odbicie. Kątem oka zauważyłem że Piorun staje za mną z nieodgadnionym wyrazem twarzy.
- Ej skaczemy? -spytałem
- Tak, ty możesz pierwszy -mruknął i szturchnął mnie tak, że tracąc równowagę spadłem w dół.
Ale nie poczułem chłodnej cieczy, która okalałaby moje futro, sklejając każdy włosek ze sobą. Zamiast tego leciałem w dół, coraz głębiej, ciemnym tunelem aż w końcu zderzyłem się -dość boleśnie- z ziemią.
- Żesz kurwa, gdzie ja jestem? -rozmasowałem sobie łapą czoło rozglądając się w okół.
Wszystko było jakieś... Wyblakłe. Kwiaty, rośliny, a nawet niebo zdawały się być ponure, zmęczone życiem. Wszystko było większe niż w świecie w którym znajdowałem się jeszcze rano. Spoglądając na kępkę trawy zdałem sobie sprawę, że jest niemal 5 razy większa ode mnie. Czułem się taki malutki.
- Gdzie jesteś Piorun?
Za moimi plecami usłyszałem jakieś prychnięcie. Przekonany, że jest to mój czworonożny towarzysz odwróciłem się natrafiając wzrokiem na olbrzymie, mega owłosione nogi. Te czarne kłaki można by pomylić z lianami, czy jego nie stać na golarkę? Albo chociaż wosk?
- No elo!  Widziałeś tu może jakiegoś psa?
Łysy gigant pokryty dziwną wysypką i pryszczami patrzył na mnie zapuchniętymi oczami. Czyżby płakał?
- Co ci jest? -spytałem a nie doczekawszy się odpowiedzi kontynuowałem dalej- Jestem Ash a ty?
- Bu.... Bu.. Budulabindi -wyjąkał i padł na ziemię zanosząc się płaczem.
Odskoczyłem na bok nie chcąc by słone krople mnie zgniotły. To było naprawdę dziwne.
- Nie płacz Budu...eeeee.... Budi. Mogę tak do ciebie mówić?
Olbrzym pokiwał głową.
- Powiesz mi co się stało? -spytałem

- Zgubiłem swój kryształ -jęknął ocierając z szorstkiego policzka łzy- Teraz jestem nikim.
- Ej, nie mów tak. Jakiś głupi klejnot nie decyduje o tym czy jesteś fajny czy nie.
- Nic nie rozmiesz...  -burknął niczym pięcioletnie dziecko
- To mi, wyjaśnij -byłem już nieco zniecierpliwiony tym wszystkim.
- No bo... Bo my olbrzymy mamy taki swój gang. I każdy z nas ma swój klejnot. Dzięki nim możemy używać super mocy i walczyć z naszymi wrogami -opisując to Budi wydawał się być bardzo podekscytowany.
- Czyli z kim konkretnie? -spytałem
- Jednorożce z Piankolandii.
- Okey.... Nie było pytania. To jak wyglądał ten, cały kryształ?
- No normalnie....Miał kształt laleczki Barbie, takie błyszczące krawędzie do rozbijania głów. No i błyszczał. Był sweetaśny. Ziomale z bandy bardzo mi go zazdrościli.
Aha. No tak. Po co ja w ogóle pytam. Przecież to oczywiste, że klejnot wyglądający normalnie ma kształt różowej landryny. Tego uczą już od przedszkola.
- A nie możesz obejść się bez niego? Użyć pięści na przykład?
- Co? Zwariowałeś? Przecież to, Jednorożce z Piankolandii, wiesz czym one polerują futerka? Wiesz? To ja ci powiem! Masłem kakaowym. To oburzające. Nie mam zamiaru brudzić sobie rąk w czymś takim. Od tego robią się zmarszczki.
Słuchając tego wszystkiego nabrała mnie ogromna ochota by zobaczyć ten cały pojedynek między olbrzymami a jednorożcami. I być może nawet zobaczę jeśli uda mi się znaleźć ten kryształ.
- Nie martw się Budi. Pomogę ci -odparłem uśmiechając się od ucha do ucha.
- Naprawdę? -olbrzyma wręcz przepełniała nadzieja.
- Tak. Naprawdę. Ale powiedz mi jedno. Dlaczego nie możesz znaleźć sobie innego kryształu? Albo pożyczyć od kogoś?
Budi aż zatoczył się z oburzenia do tyłu.
- Że co? Przecież my jesteśmy gangsta. Każdy z nas ma swoją własną własną kobietę-kryształka. Jak to, będzie wyglądało jak nagle pokażę się z jakąś nową? Chłopaki uznają, że jestem jakimś dupkiem. Z pożyczoną laską mam chodzić na ustawki?

CDN (ja mam coś nie teges z mózgiem XD)